sobota, 31 stycznia 2015

#6

Owszem, przyłapałem się na gapieniu się na Lupherię. Była bardzo ładna, lecz nie to przyciągało mój wzrok. Miała na sobie bardzo dużo ran. Za dużo. Na szczęście z rozmyśleń wyrwała mnie Awyria.
- Hej Azaroth. Może chciałbyś się gdzieś przejść? - powiedziała z nadzieją w głosie.
- Wybacz Awyrio, nie mam dziś ochoty, może innym razem? - powiedziałem i uśmiechnąłem się niewinnie.
- No dobrze... - powiedziała i odeszła.
Szukałem wzrokiem Axarii lecz nigdzie jej nie dostrzegłem. Mój wzrok zatrzymał się na Lu i Semirze, podszedłem do nich.
- Semiro, Lupherio, widzieliście może Axarię? - zapytałem podchodząc do nich. Cały czas się śmiały, wyglądało na to, że dobrze się bawiły.
- Nie, a kogo to obchodzi?! - Semira wybuchnęła śmiechem.
No po prostu krew mnie zalała. Jak przywódczyni może tak mówić?
- Że co proszę? - powiedziałem do Semiry z złością.
- Słucham? - powiedziała żółta wilczyca.
- Jak możesz tak mówić?! Jesteś w końcu przywódczynią! A zauważyłem, że zamiast zajmować się swoimi sprawami, Ty cały czas spędzasz z Lupherią, faworyzując ją najbardziej z nas wszystkich! Jestem w tej watasze od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że masz w głębokim poważaniu nas wszystkich, a czas spędzasz tylko z Lu! Czy tak powinna zachowywać się przywódczyni stada?! - krzyczałem tak, że chyba było mnie słychać w całym lesie, a gdy skończyłem, dyszałem jakbym przebywał pod wodą 5 minut. - A Ty Lu... - spojrzałem w stronę wilczycy. - Jesteś jej najlepszą przyjaciółką, czyż nie?! - wilczyca przytaknęła lekko głową. - Więc jak do cholery jasnej się zachowujesz wobec niej?! Ona Ci głowę wyleczyła gdy byłaś stratowana przez jelenia! A Ty co?! - rzuciłem im ostatnie spojrzenie pełne nienawiści i złości i wybiegłem z jaskini szukać Axarii. Pierwsze miejsce do jakiego zajrzałem był wodospad. I to był dobry pomysł. Wilczyca leżała na brzegu zamarzniętego jeziora i szlochała w ciszy. Podszedłem do niej bez zastanowienia. Gdy tylko usłyszała moje kroki, próbowała się uspokoić i wytrzeć łzy.
- Nie musisz się wstydzić łez. - wilczyca tylko odwróciła głowę nic nie mówiąc. - Hej, kochana, spokojnie, wygarnąłem im, że są okropne.
- Nie musiałeś... - wyszeptała wtulając się we mnie. - Zimno mi...
Przytuliłem ją do siebie i usłyszałem czyjeś kroki. Nie musiałem się bać. To była Lu z Semirą.
- Axario, chciałybyśmy Cię serdecznie przeprosić, zachowałyśmy się okropnie, wybacz nam, to się więcej nie powtórzy. - powiedziała Lu.
Błękitna wilczyca spojrzała na nie, zerwała się i podbiegła do nich tuląc je.
- Nie szkodzi... Tylko... Nie ignorujcie mnie więcej! - po czym rozpłakała się jeszcze bardziej, a z nią również Semira i Lu. Uśmiechnąłem się na ten widok. W pewnym momencie podleciała do mnie Corthia.
- Widzę, że wszystko się ułożyło dobrze. - powiedziała swoim słodkim głosem.
- Masz rację. Dziewczyny! - krzyknąłem do nich. - Chodźmy do jaskini, zimno dziś strasznie. - przytaknęły mi i razem poszliśmy do jaskini gdzie Awyria rozmawiała z Benim. Resztę dnia spędziliśmy wszyscy razem śmiejąc się i jedząc. Cały czas leżałem przy Axarii czując jak wtula się we mnie, a inni śmiali się, że się zakochała, na co reagowała lekką irytacją. Ale mi to nie przeszkadzało. Była naprawdę piękną wilczycą, heh, i nadal jest. Po jakimś czasie zasnęła wtulona we mnie. Zasnęliśmy tak razem. To był chyba dobry dzień.

Azaroth

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz