czwartek, 12 lutego 2015

#7

Szkoda, że Azaroth nie mógł wtedy wyjść na spacer. Był strasznie przystojny! Wyszłam z jaskini przejść się z Benim, żeby za dużo nie myśleć. Zima powoli ustępowała, śnieg się topił, a życie wracało do lasu. Gdzieniegdzie widziałam już kiełkujące roślinki, wiewiórki i inne małe gryzonie. Cieszyłam się niezmiernie i skierowałam w stronę fiołkowej polany. Było już prawie wiosennie, usiadłam przy niewielkim oczku wodnym i patrzyłam się w swoje odbicie. Nagle usłyszałam szloch. Jakby małej wilczycy, zaczęłam węszyć i skierowałam się powoli w stronę odgłosów płaczu, żeby jej nie wystraszyć. Zauważyłam niewielką chmurkę z której padał śnieg. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że chmurka była cały czas nad wilczycą, gdy się przemieszczała, i cały czas padał z niej śnieg. Wilczyca miała śnieżnobiałe futro z lodowo-błękitnymi kropkami i grzywą. Była śliczna, słodka i taka niewinna. Nie wyglądała na malutką wilczycę. Musiała mieć słodziutki głosik.
- Hej! Przepraszam, czy coś się stało? - zapytałam truchtając do niej.
- Nie! Zostaw mnie! Ja Ci nic nie zrobiłam! - krzyknęła i zerwała się biegnąc przed siebie.
- Nie! Stój! - krzyknęłam i pobiegłam za nią. - Nie chce Ci zrobić krzywdy! - krzyczałam doganiając ją powoli. Już prawie ją miałam, lecz nagle skręciła, a ja oglądając się za nią walnęłam w drzewo i straciłam przytomność. Nie wiem ile byłam nieprzytomna, ale gdy się obudziłam zobaczyłam nad głową przestraszony wzrok tej białej wilczycy.
- P-przepraszam! Błagam nie krzywdź mnie! - powiedziała chowając się za jakimś drzewem.
- Eh, spokojnie, nic się nie stało. Rozumiem Cię. Co się stało? Czemu płakałaś? - zapytałam uśmiechając się czule i kładąc się naprzeciw niej. Cofnęła się lekko, ale spojrzała mi w oczy. Były błękitne, lecz jakby puste.
- Zmarła bardzo ważna dla mnie wilczyca, traktowałam ją jak matkę, ona nauczyła mnie wszystkiego... A... A teraz jej nie... Nie ma... - powiedziała szlochając. Było mi jej bardzo szkoda. Podeszłam do niej powoli, a ona wtuliła się we mnie i płakała dalej, dopiero po dłuższym czasie się uspokoiła.
- Przepraszam... - powiedziała.
- Nie szkodzi, rozumiem Cię. Płacz jeśli chcesz.
- Już się wypłakałam, dziękuję.
- Pewnie nie masz gdzie się podziać, co?
- Czy ja wiem, pójdę pewnie poszukać jakiejś watahy.
- Ja należę do watahy! Chodź zaprowadzę Cię! Jest nas na razie mało, więc każdy wilk jest mile widziany! - aż podskoczyłam z radości. A ona się troszkę przestraszyła. - Oj, wybacz, mam na imię Awyria. A Ty?
- Aria.
Aria! Piękne imię! Uśmiechnęłam się do niej.
- Chodź, zaprowadzę Cię do naszej jaskini, ogrzejemy Cię.
- Nie potrzebuję, nie odczuwam zimna.
- O... Ciekawe.
Rozmawiałam z nią o różnych rzeczach. Dowiedziałam się kilku ciekawych faktów o niej. W wiosnę, lato i jesień, póki dostatecznie się nie ochłodzi pojawia, pojawia się nad nią chmura śniegu, która pada nim, żeby ją ochłodzić. Gorąco może ją zabić. Trochę się przeraziłam. Dowiedziałam się również, że jej pazury zrobione są z kryształu, chyba szafiru jeśli dobrze zapamiętałam. Gdy doszłyśmy na miejsce wzięłam Semirę na bok, a ją zaprosiłam do środka. Powiedziałam jej o tym co zaszło i zapytałam czy mogłaby dołączyć do naszej watahy.
- Oczywiście! Jeszcze się pytasz!
- Heh, wybacz...
- Oj, przestań, chodź, wracamy.
- Ok.
Gdy wróciłyśmy do jaskini, zobaczyłyśmy, że Aria i Axaria dobrze się dogadują. To dobrze, już lubię Arię, w końcu nie jestem jedyną, która jest nieśmiała i bojaźliwa.

Awyria

sobota, 31 stycznia 2015

#6

Owszem, przyłapałem się na gapieniu się na Lupherię. Była bardzo ładna, lecz nie to przyciągało mój wzrok. Miała na sobie bardzo dużo ran. Za dużo. Na szczęście z rozmyśleń wyrwała mnie Awyria.
- Hej Azaroth. Może chciałbyś się gdzieś przejść? - powiedziała z nadzieją w głosie.
- Wybacz Awyrio, nie mam dziś ochoty, może innym razem? - powiedziałem i uśmiechnąłem się niewinnie.
- No dobrze... - powiedziała i odeszła.
Szukałem wzrokiem Axarii lecz nigdzie jej nie dostrzegłem. Mój wzrok zatrzymał się na Lu i Semirze, podszedłem do nich.
- Semiro, Lupherio, widzieliście może Axarię? - zapytałem podchodząc do nich. Cały czas się śmiały, wyglądało na to, że dobrze się bawiły.
- Nie, a kogo to obchodzi?! - Semira wybuchnęła śmiechem.
No po prostu krew mnie zalała. Jak przywódczyni może tak mówić?
- Że co proszę? - powiedziałem do Semiry z złością.
- Słucham? - powiedziała żółta wilczyca.
- Jak możesz tak mówić?! Jesteś w końcu przywódczynią! A zauważyłem, że zamiast zajmować się swoimi sprawami, Ty cały czas spędzasz z Lupherią, faworyzując ją najbardziej z nas wszystkich! Jestem w tej watasze od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że masz w głębokim poważaniu nas wszystkich, a czas spędzasz tylko z Lu! Czy tak powinna zachowywać się przywódczyni stada?! - krzyczałem tak, że chyba było mnie słychać w całym lesie, a gdy skończyłem, dyszałem jakbym przebywał pod wodą 5 minut. - A Ty Lu... - spojrzałem w stronę wilczycy. - Jesteś jej najlepszą przyjaciółką, czyż nie?! - wilczyca przytaknęła lekko głową. - Więc jak do cholery jasnej się zachowujesz wobec niej?! Ona Ci głowę wyleczyła gdy byłaś stratowana przez jelenia! A Ty co?! - rzuciłem im ostatnie spojrzenie pełne nienawiści i złości i wybiegłem z jaskini szukać Axarii. Pierwsze miejsce do jakiego zajrzałem był wodospad. I to był dobry pomysł. Wilczyca leżała na brzegu zamarzniętego jeziora i szlochała w ciszy. Podszedłem do niej bez zastanowienia. Gdy tylko usłyszała moje kroki, próbowała się uspokoić i wytrzeć łzy.
- Nie musisz się wstydzić łez. - wilczyca tylko odwróciła głowę nic nie mówiąc. - Hej, kochana, spokojnie, wygarnąłem im, że są okropne.
- Nie musiałeś... - wyszeptała wtulając się we mnie. - Zimno mi...
Przytuliłem ją do siebie i usłyszałem czyjeś kroki. Nie musiałem się bać. To była Lu z Semirą.
- Axario, chciałybyśmy Cię serdecznie przeprosić, zachowałyśmy się okropnie, wybacz nam, to się więcej nie powtórzy. - powiedziała Lu.
Błękitna wilczyca spojrzała na nie, zerwała się i podbiegła do nich tuląc je.
- Nie szkodzi... Tylko... Nie ignorujcie mnie więcej! - po czym rozpłakała się jeszcze bardziej, a z nią również Semira i Lu. Uśmiechnąłem się na ten widok. W pewnym momencie podleciała do mnie Corthia.
- Widzę, że wszystko się ułożyło dobrze. - powiedziała swoim słodkim głosem.
- Masz rację. Dziewczyny! - krzyknąłem do nich. - Chodźmy do jaskini, zimno dziś strasznie. - przytaknęły mi i razem poszliśmy do jaskini gdzie Awyria rozmawiała z Benim. Resztę dnia spędziliśmy wszyscy razem śmiejąc się i jedząc. Cały czas leżałem przy Axarii czując jak wtula się we mnie, a inni śmiali się, że się zakochała, na co reagowała lekką irytacją. Ale mi to nie przeszkadzało. Była naprawdę piękną wilczycą, heh, i nadal jest. Po jakimś czasie zasnęła wtulona we mnie. Zasnęliśmy tak razem. To był chyba dobry dzień.

Azaroth

piątek, 30 stycznia 2015

#5

Zauważyłam, że Semira bardzo zaprzyjaźniła się z Lupherią. Codziennie rano wychodzą polować, a wracają dopiero po zmroku. Najczęściej spotykamy się tylko w porze jedzenia.
- Lu, co będziecie dzisiaj robić? - zapytałam z nadzieją, że zaproszą mnie do zabawy.
- Najpierw pójdziemy kąpać się w wodopoju, pobiegamy po lesie, a potem pooglądamy zachodzące słońce... Co ty na to, Semiro?
- Z chęcią pójdę z tobą! - zupełnie wykluczyły mnie z rozmowy i uradowane wybiegły z jaskini.
Dzień jak co dzień, można powiedzieć.
Jednak dzisiaj postanowiłam nie siedzieć w domu i wybrać się w końcu na górę ponad naszą jaskinią. Już od dawna planowałam zwiedzić to miejsce.
Zaczęłam wchodzić pod strome zbocze, co z początku nie było łatwe - cały czas się ześlizgiwałam. Później poszło już gładko, kamienie układały się w płaską ścieżkę prowadzącą na szczyt. Było już południe, kiedy dotarłam na samą górę. To przepiękne miejsce, bardzo lubię takie - mam idealny widok z góry na cały nasz las, wodopój i pobliskie jezioro, które znajduje się dokładnie pod górą, na dole. Dostrzegłam bawiące się przy wodopoju Semirę i Lupherię, ale szybko odwróciłam wzrok.
W jeziorku pięknie odbija się światło... Zaraz, czy tam coś pływa? To na pewno nie ryba, ale coś tam jest! Poczułam, że powinnam to sprawdzić.
Zbiegłam z góry, kilka razy się potykając. Serce mocno mi biło, bałam się, dlatego chciałam dobiec tam jak najszybciej. Kiedy znalazłam się już przy jeziorku, okazało się, że jest w nim wilk. Wyłowiłam go i położyłam na brzeg - na szczęście był tylko nieprzytomny. Pobiegłam szybko po zioła, które zdążyłam nazbierać i schować w jaskini.
- H-hej, co się dzieje...? - obudził się znienacka, kiedy próbowałam wybrać zioła nadające się do jedzenia, których nie trzeba najpierw topić w gorącej wodzie.
- Jestem Axaria. Chyba spadłeś z klifu, ale na szczęście wylądowałeś w jeziorku, więc nic poważnego się nie stało. Pamiętasz coś?
- Tak, pamiętam, jak się przewróciłem i spadałem, ale niczego innego nie pamiętam... Nazywam się Azaroth. Dziękuję, że mi pomogłaś...
- Nie dziękuj, każdy powinien pomóc w takiej sytuacji i ja...
- Axaria! Cześć! Nie jesteś w jaskini? - Lupheria podbiegła do nas razem z Semirą.
- Nie, nie jestem. Właśnie uratowałam tonącego wilka. A jak wam minął dzień? - zapytałam, przewracając oczami.
Były zdezorientowane, a ja byłam na nie trochę zła. Przecież widzą, że Azaroth jest w kiepskim stanie i ciężko mu nawet się poruszać (co zmieni się po mojej kuracji ziołami), a zadają głupie pytania.
- Nazywam się Semira, a to Lupheria. Pomożemy ci, jeżeli zechcesz dołączyć do watahy.
- I tak mu pomożemy! Co ty mówisz? - myślałam, że zaraz wybuchnę.
- Znaczy... Tak, powiedziałam coś innego niż myślałam, przepraszam - Semira próbowała poprawić sytuację.
- Nic nie szkodzi, z chęcią dołączę do watahy.
- A teraz zanieśmy go lepiej do jaskini, Axaria czyni cuda z ziołami, zaraz postawi cię na nogi - uśmiechnęła się przyjaźnie Lu.
Zdawało mi się, że odkąd przyszły, Azaroth jest cały czas w nią wlepiony. Cóż, nie dziwię się, Lu jest bardzo piękna, czego czasem jej zazdroszczę.
Do wieczora udało mi się poprawić samopoczucie nowego członka watahy, więc kiedy zachodziło już słońce, mogliśmy pokazać mu całe nasze terytorium.

Axaria

niedziela, 28 grudnia 2014

#4

Było bardzo wcześnie gdy wyszłam z jaskini. Poranne zimne powietrze uderzyło w mój pyszczek gdy wyjrzałam na zewnątrz. Poszłam na polanę, żeby upolować sobie śniadanie. Las w którym żyjemy jest niesamowity, uwielbiam w nim przebywać, otacza go aura... Jakby tu ująć... Specyficzności, czegoś co go odróżnia od innych lasów, ale dalej nie wiem co...
Dochodząc na polanę zwolniłam krok i uspokoiłam oddech, wychyliłam się na skraju lasu. Akurat przez środek polany przechodziło stado jeleni szlachetnych, a z przodu dostrzegłam "dorodnego" samca. Uwielbiam ich mięso. Kucnęłam bardzo nisko i powoli zbliżałam się do wymarzonego posiłku, który jeszcze się poruszał. Gdy byłam już na tyle blisko by skoczyć mu do gardła, stado się spłoszyło. Rzuciłam się pędem za samcem, a po kilku metrach skoczyłam na niego. Niestety moją uwagę odwróciły gwiazdy, a jeleń mnie stratował. Po upadku słyszałam tylko czyiś niespokojny głos i znów gwiazdy po czym zemdlałam. Obudziłam się w jaskini, był wieczór. "Ehhh.... Czyli musiałam długo spać, Auć.... Boli...." - dotknęłam się w głowę, lecz wtedy usłyszałam czyiś głos.
-Nie dotykaj Lu, leż, odpoczywaj. Semiro, obudziła się. - powiedziała Axaria. Wszędzie poznam jej pełen troski głosik. Uśmiechnęłam się.
- C-co się stało...? - wymamrotałam po chwili.
- Po pierwsze moja droga, następnym razem jak masz zamiar iść polować, to nas zawiadom! Gdyby nie Awyria to byś tam chyba umarła! - krzyczała na mnie nasza przywódczyni.
- Semiro... Błagam... Nie krzycz... Głowa mi pęka... I kto to Awyria...? - zapytałam rozglądając się.
Przed moimi oczami pojawiła się ciemnogranatowa wilczyca z gwieździstymi wzorami na tylenej części ciała i ogonie. No tak... Gwiazdy....
- Witaj, i bardzo Cię przepraszam, to moja wina, że jesteś w takim stanie! - mówiła wilczyca.
Nawet na nią nie spojrzałam, tylko odwróciłam wzrok i nic nie mówiłam. Owszem to była jej wina.
- Dajmy jej odpocząć. - powiedziała Axaria i odeszła z innymi wilkami. Widziałam smutek w oczach Awyrii.
- Ej, Ty.. Awyria.... - wyszeptałam.
- T-tak...? - wilczyca odwróciła się w moją stronę i podeszła bardzo blisko.
- Jestem Lu. - uśmiechnęłam się do wilczycy. Awyrii popłynęły łzy po policzkach i uśmiechnęła się do mnie.
- Miło mi Cię poznać, Lu. - powiedziała po czym odeszła do innych wilków.

Lupheria

czwartek, 25 grudnia 2014

#3

Nudno.
Tak, zdecydowanie nudno.
Nie mamy w watasze żadnego łowcy i same musimy polować, znaczy.... Jak na razie to zajmuję się tym ja, nie przeszkadza mi to, przyzwyczaiłam się do polowania. Dziś zabiłam sarnę, Semira mnie pochwaliła, ale to nic, gdybym jej przyniosła jelenia, ho ho...
- Chodźmy nad wodospad! - zaproponowała w końcu Axaria.
- Na dworze jest zimno, a zamiast wody jest lód, co Ty chcesz niby tam robić? - zapytałam trochę ironicznie.
- Możemy poślizgać się po lodzie, potarzać w śniegu, ostatnio nawet odkryłam, że można rysować po lodzie! Ulepimy może coś, co o tym myślisz Semiro?
- Moim zdaniem to dobry pomysł, przynajmniej nie będziemy się nudzić, a na dworze nie jest aż tak zimno, Lupherio.
Przewróciłam oczami i wyszłam z jaskini. W sumie, Semira miała rację, na dworze nie było tak zimno. We trójkę skierowałyśmy się w stronę wodospadu. Muszę przyznać, uwielbiam zimę, jest wtedy tak pięknie... Śnieżny puch okrywa grzbiety gór i gałęzie drzew, a lodowe sople zwisają bezwładnie z innych gałęzi i ścian z kamieni.
Gdy doszłyśmy na miejsce Axaria od razu rzuciła się na lód.
- Uważaj tylko! Lód może być cienki! - krzyknęłam. "Ech, zachowuje się jak dziecko..." - pomyślałam i uśmiechnęłam się patrząc na szczęśliwą mordkę błękitnej wilczycy. Kochałam ją jak siostrę, i traktowałam tak samo.
- Tak, tak, wiem! - odkrzyknęła mi po pewnej chwili.
Semira usiadła na brzegu zamarzniętego jeziora i zaczęła coś skrobać pazurem. Ja, zagapiona na tą całą scenerię nie zauważyłam, że w moją stronę leci twarda kula śniegu. Dopiero gdy dostałam nią prosto w pyszczek ocknęłam się i zobaczyłam jak Axaria i Semira śmieją się z mojej miny.
"Haha, bardzo śmieszne, zaraz zobaczymy, czy Wam będzie do śmiechu!" - pomyślałam szczerząc kły w zabójczym uśmiechuz zaczęłam lepić śnieżne kulki i rzucać nimi w wilczyce. Zaczęłyśmy się wszystkie śmiać i muszę przyznać, to była świetna zabawa. Tak minął nam praktycznie cały dzień. Wieczorem rozpaliłam ogień, wszystkie trzy usiadłyśmy wokół niego w jaskini i zjadłyśmy resztę sarny, a następnie śpiewałyśmy wesołe piosenki śmiejąc się od czasu do czasu.
Późnym wieczorem poszłyśmy spać wtulając się w siebie. Jeszcze nie wiedziałyśmy co czeka nas jutro, a już byłyśmy bardzo podekscytowane.

Lupheria

poniedziałek, 22 grudnia 2014

#2

Szłam przez polanę, którą pokrywała gęsta, poranna mgła.
"Gdzie ona jest?" - myślałam - "Świetnie, kolejny wilk mnie zostawił..."
Nagle usłyszałam jakiś szelest, szybko padłam na ziemię.
"Pysk przy ziemi, uszy położone, uspokój oddech, połóż ogon, spokojnie, tak jak uczył Cię Kushi..."
W zasięgu wzroku dostrzegłam jakąś sylwetkę, niby była żółta, ale przez tę mgłę nie potrafiłam stwierdzić. Przyglądałam się tajemniczemu wilkowi z ukrycia, zaczęłam węszyć. Nie... Nie znałam tego zapachu, to nie była Axaria... Wyszczerzyłam kły i pazury. Nagle wilk spojrzał w moją stronę i zaczął uciekać. Goniłam go. "Zaraz. To wilczyca" Tak, dało się to łatwo zauważyć, ponieważ każda wilczyca, niezależnie jakiej rasy i pochodzenia poruszała się z gracją, natomiast wilki, jakby to ująć... Stawiali bardziej potężne kroki. Spojrzałam bardziej w dal. Wilczyca zmierzała do jaskini. "O nie, nie uciekniesz mi!" - pomyślałam i przyspieszyłam. Po jakiś 10 metrach skoczyłam na wilczycę, przez kilka sekund turlałyśmy się razem bijąc się łapami. Nagle zauważyłam piękne szafirowe oczy. "A-Axaria?!" pomyślałam. Odeszłam trochę od wilczycy.
- Axaria? - wilczyca się nie odezwała, chyba była jeszcze w szoku. Nie byłam pewna czy to ona, mgła była za gęsta, a my stałyśmy od siebie w odległości około 2 metrów.
- Axaria! - krzyknęłam.
- Kim jesteś? Gdzie jesteś? I skąd znasz moje imię?! - słyszałam w jej głosie coś dziwnego... Nadzieję, a zarazem... Strach...?
- Axaria, to ja Lu!
- L-Lu...? Gdzie jesteś? - skoczyłam w stronę wilczycy ucieszona, że to ona. Przeturlałyśmy się razem z dwa metry po czym machając ogonem liznęłam Axarię w pyszczek.
- Tu jestem, wariatko! - odpowiedziałam jej śmiejąc się.
- Lu, nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię widzę!
- Nie byłoby tak, gdybyś nagle nie zniknęła... Coś się stało? Skąd te rany? I czemu pachniesz tak... Inaczej!
- Ah, to... Usiądź, opowiem Ci wszystko. - Po tych słowach Axaria zaczęła gdzieś iść, szłam więc za nią słuchając opowieści o tym jak ją porwano i jak przebywała na polanie pełnej fioletowych kwiatów, to musiał być ich zapach.
- To straszne! Ile Cię tak męczyli?
- Nie jestem pewna, ale dla mnie ten czas wydawał się nieskończonością...
- Naprawdę mi przykro...
- Heh...
- A właśnie, gdzie idziemy? - zapytałam niebieską wilczycę.
- Do naszej jaskini. - odpowiedziała z uśmiechem. Mgła zaczęła opadać.
"Naszej...? Jej i czyjej?" - pomyślałam. W końcu doszłyśmy do pewnego otworu skalnego. Od zewnątrz wydawał się malutki, ale jak się weszło do środka.... Cóż... Jaskinia była ogromna. Można powiedzieć, że schodziło się do niej kamiennymi schodkami.
- Semiro! Przyprowadziłam kogoś!
"Semira...? Kto to...?"
W głębi pieczary zauważyłam światło, które padało na niewielką sadzawkę. Był to naturalny wodopój, w wgłębieniu zbierała się deszczówka. Natomiast przy oczku wodnym dojrzałam dorosłą wilczycę o żółtym jak błyskawica futrze, pomarańczowej grzywie i trzema ogromnymi, puszystymi ogonami. "To jest ta Semira...? Wygląda na dojrzałą samicę..."
- Witaj Axario. - żółta wilczyca uśmiechnęła się serdecznie. - i nowa wilczyco. - spojrzała na mnie.
- Witaj Semiro. - odpowiedziała jej moja przyjaciółka. - To Lupheria, moja... Heh.. Można powiedzieć siostra. - Axaria mnie przedstawiła.
- Witaj. - powiedziałam.
- Lu nie należy do żadnej watahy, od 4 lat żyje jako samotniczka, czasem jest jej ciężko, czy mogłaby dołączyć do Twojej watahy?
"Co...? Nie! Czemu nie zapytałaś mnie o zdanie?!" - spojrzałam w wyrzutem na wilczycę.
- Oczywiście, że może dołączyć, chętnie przyjmę każdego wilka. Witaj jestem Semira. - uśmiechnęła się serdecznie.
- Miło Cię poznać, Lupheria. A.... gdzie reszta Twojej watahy? - zapytałam rozglądając się po jaskini.
- Na razie jesteśmy tylko my, ale cały czas zbieramy nowe wilki.
- No dobrze, ale od razu ostrzegam, przez cztery lata wiodłam życie samotnika, nie łatwo będzie mi się teraz przyzwyczaić do obecności innych wilków...
- Spokojnie, mamy dużo czasu. Axario, oprowadź ją po naszych terenach, a w międzyczasie zapytaj się na jakim stanowisku chciałaby być.
- Dobrze, Semiro.
Następnie moja przyjaciółka wskazała mi wyjście i poszłam razem z nią.
- Czemu to zrobiłaś?! - nakrzyczałam na wilczycę.
- Ale co? - zdziwiła się.
- Może nie chciałam dołączyć do tej watahy!
- Kochana, wiem, że chciałaś.
- Ta, ciekawe skąd...
- Bo Cię znam. - uśmiechnęła się do mnie.
Następnie oprowadziła mnie po terytorium watahy, a pod koniec wycieczki zapytała:
- To kim chcesz być w watasze? Mamy wolne stanowisko prawej łapy Semiry, medium, medyka, zwiadowcy, strażnika nocnego, wojownika, opiekunki szczeniąt, nauczycielki szczeniąt i łowcy. Kogo wybierasz?
- Zdecydowanie wojowniczkę.
- Dobrze! - Axaria się rozejrzała. - Wracajmy, robi się ciemno.
- Dobrze.
Przez całą drogę powrotną opowiadałyśmy sobie co się u nas działo przez ten czas.
Tak bardzo za nią tęskniłam...

Lupheria

#1

- Tak, te się nadadzą! - pomyślałam, kiedy zauważyłam zioła idealne na moje zadrapania.
Jak się cieszę, że w końcu udało mi się uciec... Źle się czułam jako zakładniczka.
Ale chyba najgorsze było to, że nikt mnie nie szukał.
A może szukali, tylko nie odnaleźli? Tysiące pytań kłębiło mi się w głowie - przecież minęła dopiero godzina odkąd się stamtąd wyrwałam. Tylko gdzie pójść? Boję się, że mnie śledzą, więc na pewno nie wrócę do domu.
Po prostu zacznę wszystko od nowa! Poszukam nowego miejsca, gdzie się osiedlę. Staram się nie myśleć już o tym, co było - za bardzo odciąga mnie od tego woń pięknych, fioletowych kwiatów. Otaczały mnie z każdej strony, postanowiłam odpocząć chwilę i poobserwować, jak wiatr sprawia, że pochylają się w jedną i drugą stronę. Od razu zrobiłam się senna, uśpiło to moją czujność. Pomyślałam już, że zasnę zaraz pod tym drzewem i...
- Kim jesteś?!
- Słucham? - energia od razu do mnie wróciła. Słyszałam jakąś wilczycę, ale nie widziałam jej. Coś przemknęło między drzewami.
- To jest moje terytorium - usłyszałam głos, tym razem gdzieś za mną.
- Przepraszam, nie miałam pojęcia. Nazywam się Axaria. Może porozmawiamy... normalnie? Nie ukrywaj się tak, nie mogę cię dojrzeć.
Podeszła do mnie, chyba od lewej strony. Piękna wilczyca, mieniła się w świetle złotym blaskiem, a jej trzy ogony były dłuższe od jej ciała. Ale to, co najbardziej przyciągnęło moją uwagę, to jej oczy - przenikliwe, o błękitnym odcieniu.
- Jestem Semira. Dziwię się, że ktoś inny tutaj dotarł oprócz mnie. Bardzo dawno tutaj nikogo nie było, dopiero ja zajęłam te ziemie. Ale mam zamiar je dzielić z moją watahą.
- A gdzie jest Twoja wataha? - rozejrzałam się.
- Może chciałabyś jako pierwsza do niej dołączyć? - zaśmiała się - Widzę, że byłabyś dobrym medykiem, ja zupełnie nie mam rozeznania w ziołach.
- Bardzo chętnie... Nie chcę zostać sama...
- Nie martw się, już nie będziesz samotna, obiecuję ci to. Mianuję cię moim medykiem! - uśmiechnęła się przyjaźnie - A teraz pokażę Ci wszystkie miejsca, które do mnie należą, a potem przyjdziemy do jaskini, gdzie śpię, jest bardzo duża.
- Świetnie, chodźmy.
Po raz pierwszy rozmawiałam z kimś obcym tak swobodnie. Semira wydaje mi się naprawdę miła, tak szybko mnie przyjęła do siebie. Bardzo się cieszę, że ktoś mnie przygarnął.

Axaria