poniedziałek, 22 grudnia 2014

#2

Szłam przez polanę, którą pokrywała gęsta, poranna mgła.
"Gdzie ona jest?" - myślałam - "Świetnie, kolejny wilk mnie zostawił..."
Nagle usłyszałam jakiś szelest, szybko padłam na ziemię.
"Pysk przy ziemi, uszy położone, uspokój oddech, połóż ogon, spokojnie, tak jak uczył Cię Kushi..."
W zasięgu wzroku dostrzegłam jakąś sylwetkę, niby była żółta, ale przez tę mgłę nie potrafiłam stwierdzić. Przyglądałam się tajemniczemu wilkowi z ukrycia, zaczęłam węszyć. Nie... Nie znałam tego zapachu, to nie była Axaria... Wyszczerzyłam kły i pazury. Nagle wilk spojrzał w moją stronę i zaczął uciekać. Goniłam go. "Zaraz. To wilczyca" Tak, dało się to łatwo zauważyć, ponieważ każda wilczyca, niezależnie jakiej rasy i pochodzenia poruszała się z gracją, natomiast wilki, jakby to ująć... Stawiali bardziej potężne kroki. Spojrzałam bardziej w dal. Wilczyca zmierzała do jaskini. "O nie, nie uciekniesz mi!" - pomyślałam i przyspieszyłam. Po jakiś 10 metrach skoczyłam na wilczycę, przez kilka sekund turlałyśmy się razem bijąc się łapami. Nagle zauważyłam piękne szafirowe oczy. "A-Axaria?!" pomyślałam. Odeszłam trochę od wilczycy.
- Axaria? - wilczyca się nie odezwała, chyba była jeszcze w szoku. Nie byłam pewna czy to ona, mgła była za gęsta, a my stałyśmy od siebie w odległości około 2 metrów.
- Axaria! - krzyknęłam.
- Kim jesteś? Gdzie jesteś? I skąd znasz moje imię?! - słyszałam w jej głosie coś dziwnego... Nadzieję, a zarazem... Strach...?
- Axaria, to ja Lu!
- L-Lu...? Gdzie jesteś? - skoczyłam w stronę wilczycy ucieszona, że to ona. Przeturlałyśmy się razem z dwa metry po czym machając ogonem liznęłam Axarię w pyszczek.
- Tu jestem, wariatko! - odpowiedziałam jej śmiejąc się.
- Lu, nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię widzę!
- Nie byłoby tak, gdybyś nagle nie zniknęła... Coś się stało? Skąd te rany? I czemu pachniesz tak... Inaczej!
- Ah, to... Usiądź, opowiem Ci wszystko. - Po tych słowach Axaria zaczęła gdzieś iść, szłam więc za nią słuchając opowieści o tym jak ją porwano i jak przebywała na polanie pełnej fioletowych kwiatów, to musiał być ich zapach.
- To straszne! Ile Cię tak męczyli?
- Nie jestem pewna, ale dla mnie ten czas wydawał się nieskończonością...
- Naprawdę mi przykro...
- Heh...
- A właśnie, gdzie idziemy? - zapytałam niebieską wilczycę.
- Do naszej jaskini. - odpowiedziała z uśmiechem. Mgła zaczęła opadać.
"Naszej...? Jej i czyjej?" - pomyślałam. W końcu doszłyśmy do pewnego otworu skalnego. Od zewnątrz wydawał się malutki, ale jak się weszło do środka.... Cóż... Jaskinia była ogromna. Można powiedzieć, że schodziło się do niej kamiennymi schodkami.
- Semiro! Przyprowadziłam kogoś!
"Semira...? Kto to...?"
W głębi pieczary zauważyłam światło, które padało na niewielką sadzawkę. Był to naturalny wodopój, w wgłębieniu zbierała się deszczówka. Natomiast przy oczku wodnym dojrzałam dorosłą wilczycę o żółtym jak błyskawica futrze, pomarańczowej grzywie i trzema ogromnymi, puszystymi ogonami. "To jest ta Semira...? Wygląda na dojrzałą samicę..."
- Witaj Axario. - żółta wilczyca uśmiechnęła się serdecznie. - i nowa wilczyco. - spojrzała na mnie.
- Witaj Semiro. - odpowiedziała jej moja przyjaciółka. - To Lupheria, moja... Heh.. Można powiedzieć siostra. - Axaria mnie przedstawiła.
- Witaj. - powiedziałam.
- Lu nie należy do żadnej watahy, od 4 lat żyje jako samotniczka, czasem jest jej ciężko, czy mogłaby dołączyć do Twojej watahy?
"Co...? Nie! Czemu nie zapytałaś mnie o zdanie?!" - spojrzałam w wyrzutem na wilczycę.
- Oczywiście, że może dołączyć, chętnie przyjmę każdego wilka. Witaj jestem Semira. - uśmiechnęła się serdecznie.
- Miło Cię poznać, Lupheria. A.... gdzie reszta Twojej watahy? - zapytałam rozglądając się po jaskini.
- Na razie jesteśmy tylko my, ale cały czas zbieramy nowe wilki.
- No dobrze, ale od razu ostrzegam, przez cztery lata wiodłam życie samotnika, nie łatwo będzie mi się teraz przyzwyczaić do obecności innych wilków...
- Spokojnie, mamy dużo czasu. Axario, oprowadź ją po naszych terenach, a w międzyczasie zapytaj się na jakim stanowisku chciałaby być.
- Dobrze, Semiro.
Następnie moja przyjaciółka wskazała mi wyjście i poszłam razem z nią.
- Czemu to zrobiłaś?! - nakrzyczałam na wilczycę.
- Ale co? - zdziwiła się.
- Może nie chciałam dołączyć do tej watahy!
- Kochana, wiem, że chciałaś.
- Ta, ciekawe skąd...
- Bo Cię znam. - uśmiechnęła się do mnie.
Następnie oprowadziła mnie po terytorium watahy, a pod koniec wycieczki zapytała:
- To kim chcesz być w watasze? Mamy wolne stanowisko prawej łapy Semiry, medium, medyka, zwiadowcy, strażnika nocnego, wojownika, opiekunki szczeniąt, nauczycielki szczeniąt i łowcy. Kogo wybierasz?
- Zdecydowanie wojowniczkę.
- Dobrze! - Axaria się rozejrzała. - Wracajmy, robi się ciemno.
- Dobrze.
Przez całą drogę powrotną opowiadałyśmy sobie co się u nas działo przez ten czas.
Tak bardzo za nią tęskniłam...

Lupheria

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz