Było bardzo wcześnie gdy wyszłam z jaskini. Poranne zimne powietrze uderzyło w mój pyszczek gdy wyjrzałam na zewnątrz. Poszłam na polanę, żeby upolować sobie śniadanie. Las w którym żyjemy jest niesamowity, uwielbiam w nim przebywać, otacza go aura... Jakby tu ująć... Specyficzności, czegoś co go odróżnia od innych lasów, ale dalej nie wiem co...
Dochodząc na polanę zwolniłam krok i uspokoiłam oddech, wychyliłam się na skraju lasu. Akurat przez środek polany przechodziło stado jeleni szlachetnych, a z przodu dostrzegłam "dorodnego" samca. Uwielbiam ich mięso. Kucnęłam bardzo nisko i powoli zbliżałam się do wymarzonego posiłku, który jeszcze się poruszał. Gdy byłam już na tyle blisko by skoczyć mu do gardła, stado się spłoszyło. Rzuciłam się pędem za samcem, a po kilku metrach skoczyłam na niego. Niestety moją uwagę odwróciły gwiazdy, a jeleń mnie stratował. Po upadku słyszałam tylko czyiś niespokojny głos i znów gwiazdy po czym zemdlałam. Obudziłam się w jaskini, był wieczór. "Ehhh.... Czyli musiałam długo spać, Auć.... Boli...." - dotknęłam się w głowę, lecz wtedy usłyszałam czyiś głos.
-Nie dotykaj Lu, leż, odpoczywaj. Semiro, obudziła się. - powiedziała Axaria. Wszędzie poznam jej pełen troski głosik. Uśmiechnęłam się.
- C-co się stało...? - wymamrotałam po chwili.
- Po pierwsze moja droga, następnym razem jak masz zamiar iść polować, to nas zawiadom! Gdyby nie Awyria to byś tam chyba umarła! - krzyczała na mnie nasza przywódczyni.
- Semiro... Błagam... Nie krzycz... Głowa mi pęka... I kto to Awyria...? - zapytałam rozglądając się.
Przed moimi oczami pojawiła się ciemnogranatowa wilczyca z gwieździstymi wzorami na tylenej części ciała i ogonie. No tak... Gwiazdy....
- Witaj, i bardzo Cię przepraszam, to moja wina, że jesteś w takim stanie! - mówiła wilczyca.
Nawet na nią nie spojrzałam, tylko odwróciłam wzrok i nic nie mówiłam. Owszem to była jej wina.
- Dajmy jej odpocząć. - powiedziała Axaria i odeszła z innymi wilkami. Widziałam smutek w oczach Awyrii.
- Ej, Ty.. Awyria.... - wyszeptałam.
- T-tak...? - wilczyca odwróciła się w moją stronę i podeszła bardzo blisko.
- Jestem Lu. - uśmiechnęłam się do wilczycy. Awyrii popłynęły łzy po policzkach i uśmiechnęła się do mnie.
- Miło mi Cię poznać, Lu. - powiedziała po czym odeszła do innych wilków.
Lupheria
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz